"Narysuj mnie"
Pojęcia zielonego nie mam, czy żyjecie w rodzinach o licznej dziatwie i czy do garnka co włożyć macie. Lecz, gdy wy po podwórku biegacie, ja, jeśli w sposobności się znajdę do kartki pędzę z ołówkiem w dłoni. Jakimże bym była artystą, gdybym swą twórczość w szufladzie chowała? Toteż na oczy świata ją wywlec pragnę, z chęcią, a i wielokroć z radością.
Jednakże smutny los mój, niezbyt kwapliwej do roboty panny, gdy do gryzmolenia czasu braknie. A pomysłów w makówce co niemiara. Gdy zaś już porę znajdę, by w spokoju usiąść i napawać się uczuciem tym cudownym obrazu z niczego tworzenia, jestem rada jak nigdy.
Czyżbym wówczas chęć miała na rysowanie delikwenta i przystać na produktów malarskich marnowanie powinna? Bo gdy po tysięczny raz słyszę tę prośbę, choroba mnie dopada. Oddać na podstawę włości moich poprzedni posiłek mam kaprys. I kolejny delikwent i następny i dalszy i epizodyczny i enty i Bóg jeden wie jaki by się jeszcze nawinął.
Czasu nie mam, ja chcę jeszcze pożyć i braciom moim chwilę dać, siostrom uznanie darować. Niech Cię diabli wszyscy chwycą. "Płacić? A coś trzeba?" Tak to dziwi? Że za pracę swoją chcę wynagrodzenie sowite? Z czegoż mam ja żyć?
Zanim więc się dopuścisz do formuły tej szatańskiej, zważ na mój stan osobisty.
Nie będę momentów pojedynczych, co na radość ze sztuki przeznaczam, traciła na nieproszonego chojraka.
Tym akcentem pozwolę sobie wywód mój niecodzienny ukrócić
"Narysuj mnie" te słowa w wiór suchy obrócić.
niviki
Kreatywne podejście do tematu, mega!
OdpowiedzUsuńlb to
OdpowiedzUsuń